"Przygody
Tomione w Hogwarcie"
Soundtrack:
- James Arthur "Impossible"
- Coldplay "Viva La Vida"
- Armin van Buuren "This Is What It Feels Like"
- Justin Timberlake "Mirrors", "Sexy Back"
Rozdział
piąty
Następnego poranka po
pojawieniu się nowych
uczniów obudziłam się
bardzo wcześnie. Jakoś nie mogłam spać. Próbowałam zrozumieć
dlaczego w zamku zjawiła się elfka oraz seksowny wampir. Nie żeby
ich obecność mi przeszkadzała. Zastanawiałam się po prostu czy
coś się zmieniło i dlatego przybyli do Hogwartu. A może groziło
im niebezpieczeństwo? Hmm, chociaż w sumie Damon nie wyglądał mi
na mięczaka, który nie był w stanie się obronić. Wg mnie było
na odwrót. To znaczy Damon mógł obronić się przed każdym.
Szybko się ogarnęłam.
Po 15-o minutowym prysznicu
ubrałam się w ten
okropny szkolny mundurek. Oczywiście moja spódniczka była o jakieś
pół metra za krótka – sięgała do połowy uda – ale wg mnie i
tak była za długa.
Umówiłam się z Draco,
że przyjdzie po mnie
i razem udamy się do WS
na śniadanie. Mój chłopak dbał o moje bezpieczeństwo. Ten gupi
Łizli razem ze swoimi bezmózgimi kumplami próbowali mnie kiedyś
przeklnąć. Trochę im to nie wyszło. Rzuciłam na nich Tsao Ni Ma
i było po ataku. Później miałam przez to trochę kłopotów z
Minoltą, ale wujek Lucek i Sev wszystko ładnie pięknie załatwili.
Nie pytajcie jak, bo i tak Wam nie powiem. Taaa, w sumie to nawet
tego nie wiem.
- Kurwa mać! - krzyknął Dracon wchodząc do mojego pokoju.Był delikatnie wkurzony.
- Co się stało? - spytałam.
- Ta pojebana elfka się stała! Po co tu przybyła kurwa?! - wydarł się blondyn.
- Cicho! Elfy są fajne! I niby co takiego zrobiła ci ta cała Pauline?
- Chciałem być miły. Zaproponowałem jej, że zaprowadzę ją do WS. Chyba myślała, że ją podrywam. Tfu, kto by ją chciał?! Powiedziała, że nie potrzebuje pomocy. Później zapytała czy moje włosy są naturalne czy farbowane. Ergh... przedstawiłem się więc, a ona zaczęła się śmiać z mojego imienia. Dziwaczka! Nie rozmawiaj z nią! Była z nią Pomyluna.
- Nie mów tak na Lunę! Przecież wiesz, że się z nią przyjaźnię.
- Taaa, ale z tą "Jestem-Elfką-Więc-Jestem-Od-Ciebie-Lepsza" raczej ci się nie uda – odparł.
- A założymy się? - odrzekłam zaczepnie.
- Jasne. O co?
- Jeśli przegram, na trzeźwo zaśpiewam piosenkę dedykowaną Alpo. A jeśli wygram, Ty zaśpiewasz piosenkę miłosną Minolcie – odpowiedziałam ze śmiechem.Byłam pewna wygranej.
- Umowa stoi – Draco łudził się, że wygra.Buahaha nie miał szans!
- BTW., ładnie dzisiaj wyglądasz, kochanie – powiedział, puszczając mi oczko.
- Ty yeż wyglądasz całkiem, całkiem, Draconie – odparłam z uśmieszkiem.Pocałowałam Dracosława w policzek.
- To co, jesteś gotowa? Możemy już iść? - zapytał mój boyfriend.
- Jasne. Tylko powiem mojemu house-elfowi żeby przyniósł mi moją torbę z książkami pod koniec śniadania. Nie będę tego taszczyć jak jakiś Rumun.Draco skinął swoją piękną blond główką.
- Gellert! - zawołałam.Nie ja wybierałam imię temu debilnemu skrzatowi domowemu.Rozległ się cichy trzask.
- Tak, pani? Czym Gellert może służyć? - powiedział house-elf kłaniając się nisko.
- Przynieś moją torbę z książkami do Wielkiej Sali o tej samej porze co zwykle. Nie zapomnij! I przekaż mojemu tatusiowi, że chcę dostać jakiś prezent. Najlepiej kilka – rozkazałam.
- Tak, pani. Gellert żyje by służyć pani.
- Jak milutko. Możesz zabrać się do pracy.Skrzat ponownie się skłonił, pstryknął palcami i rozpłynął się w powietrzu.
- Dumbledore w ogóle wie, że go tu trzymasz? - spytał Malfoy Jr ze śmiechem.
- Nie. I nigdy się nie dowie. Tak jest lepiej. A poza tym nie ma go tu przez cały czas. Przyba kiedy go wzywam. Później wraca do domu.
- Ok, ogarniam już.Opuściliśmy moją sypialnię. Nakorytarzu natknęliśmysię na Parvati Patil, Lavender Brown i jej kuzynkę Valerie Brown. Lubiłam Valerie, była jedną z moich przyjaciółek.Na widok mnie i Draco Lav-Lav i Parvati zaczęły chichotać jak wariatki. Valerie uśmiechnęła się przepraszająco. W sumie to nie jest jej wina, że ma kuzynkę idiotkę.Draco obrzucił nienawistnym spojrzeniem dwie Gryfonki. Nigdy ich nie lubił. Uważał, że są głupie. W sumie miał rację. Jeszcze na dodatek zadawały się z Potterem i Łizlim. To mówiło samo za siebie.Szliśmy powoli. Właściwie się nie spieszyliśmy. Nie było ku temu potrzeby.Nagle zza rogu wyłoniło się kilka postaci. Prawie na siebie wpadliśmy. To był Hory Pot, Ron Łizli, Neville, Seamus i Dean.
- Potter, jak tam twój nochal? Naprawili ci go już? - zapytał Dracon z nienawiścią słyszalną w jego głosie.
- Jak tam twój ojciec, Fretko? Nadal siedzi w Azkabanie? - rudy Łizli zaśmiał się wrednie, a tamte przygłupy się do niego dołączyły.Choć nie mieli żadnego powodu. No ale ok, nie każdy to ogarnia.
- A Ty skąd możesz wiedzieć takie rzeczy, rudy debilu?! Wujek ma się dobrze i nie przebywa w Azkabanie! - krzyknęłam wkurwiona.Łizli zrobił wielkie oczy. Zawsze reaguje tak samo, kiedy widzi dużo jedzenia na stole.
- Cześć Tomione. Możemy porozmawiać? - odezwał się Barry.
- Niet. Nie mamy o czym – odparłam przez zaciśnięte zęby.Denerwował mnie ten Trotter już.
- Ale Hermiona powiedziała, że nie pójdziesz ze mną na przyjęcie do Slughorna i chciałbym wiedzieć dlaczego.
- BORZE! Jesteś strasznie denerwujący, wiesz?! Po pierwsze idę z Draco. Po drugie nawet jeśli nie poszłabym z Draco, to nie chcę iść z Tobą. A po trzecie nie lubię Cię! I najlepiej będzie jeśli już sobie pójdziecie. Narazicho – wytłumaczyłam Śmierdzielowi jak chłopu na roli (w Polsce takie przysłowie podobno mają xD ).Hory zaczął smutać. Nie chciałam widzieć jak ten beksa płacze. Chwyciłam Dracona za handa i spierdzieliliśmy stamtąd. No matter where, byle jak najdalej!
- Ale Ty jesteś wredna – powiedział Draco i zaczął się śmiać.
- Haha, dzięki. Wiem o tym. Pot sobie na to zasłużył. Łaził za mną jak gupi. Już nawet Sev zwrócił na to uwagę.
- Taaa, ale Sev ma oczy dookoła głowy.
- LOL, to dlatego nie myje włosów? Bo piana dostałaby mu się do oczu! - stwierdziłam i po chwili śmiałam się tak, jak ciocia Bella lubi najbardziej.Moja niby-mama była wspaniałym wzorem do naśladowania jeśli chodzi o grę aktorską. W sumie szanowałam ją za całokształt. Była świetna i basta! A kto jej nie lubi ma Avadą w ryja! Tak, Klaustrofobia, Ty pierwsza oberwiesz!
- Z czego się śmiejecie? - usłyszeliśmy pytanie.Odwróciłam się i patrzyłam prosto w twarz Klaustrofobii Młotek, najgorszej dziwki, debili, sumo i członka Zakonu Kurczaka! Nic dziwnego, że przegrywali wojnę skoro przyjmowali w swoje szeregi taką hołotę!
- Nie twoja sprawa! - odpowiedziałam zimno.Ergh jak ja jej nienawidzę!
- Chyba jednak moja. Severus raczej się nie ucieszy jeśli się dowie, że go obgadujecie.
- Leć i mu powiedz! Tylko jakoś wątpię czy ci uwierzy – Draco wtrącił swoje trzy grosze/knuty/centy.
- A to niby dlaczego, Fretko? - zapytała głupkowato Młotkówna.
- Zamknij się, Klaustrofobia! Nie dotarło do ciebie, że po pierwsze (primo) Severus cię nie lubi?! Po drugie (secundo) Sev lubi nas! A po trzecie (tercio) jesteś głupia, brzydka, gruba i na niczym się nie znasz! No i po czwarte Ron Łizli pasuje do ciebie idealnie! A teraz FU BITCH! Bo zaraz cię tak uszkodzę, że nawet 'Reparo' ci nie pomoże – powiedziałam to martwym tonem, bo był po Avadzie haha.Klaustrofobia zakwiczała jak świnia, puściła bąka i uciekła gdzie pieprz rośnie. A my szybko popędziliśmy przed siebie, byle dalej od tego smrodu. Już nawet odchody trolla ładniej pachniały!
- BORZE, ale z niej wieprz! Ciekawe dlaczego trafiła do Hufflepuffu? - odezwał się Draco kiedy mogliśmy już normalnie oddychać.
- Pewnie dlatego, że nie pasowała nigdzie indziej.Szliśmy dalej w milczeniu. Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Draco otworzył i przytrzymał dla mnie drzwi. Mój kochany gentleman.Usiedliśmy na swoich stałych miejscach. Było jeszcze dość wcześnie także wielu uczniów wciąż się nie pojawiła. W sumie tak było lepiej. Damon siedział po mojej prawicy.
- Kawy? - spytał brunet.
- Tak, chętnie – powiedziałam.
- Po chwili przede mną stał kubek z gorącą kawą.
- Dziękuję – odrzekłam i uśmiechnęłam się z wdzięcznością.
- Ciężka noc? - zagadnął Salvatore.
- Raczej poranek. Zdążyłam już nadziać się na moich wrogów. To nie były miłe spotkania.
- Masz wrogów? Kogo? - zaciekawił się Damon.
- Chyba każdy ma jakiegoś wroga. Ok, iwęc zaraz poznasz pełną listę moich wrogów – zaśmiałam się serdecznie.Draco trzymał dłoń na moim udzie i przesuwał ją niebezpiecznie w wiadomo jakie rejony. To trochę utrudniało mi koncentrację.
- No to czekam – odparł nowy, seksowny nabytek Slytherinu.
- Hmm, no więc... Klaustrofobia Młotek,Harry Potter, Cho Chang, Ron Łizli, Albus Dumbledore,Minerwa McGonagall, Lavender Brown, Parvati i Padma Patil, Marietta Edgecombe.
- Trochę sporo... Dyrektor i jego zastępca?
- No taak. Wiesz, jakoś nie nabieram się na ich pseudo dobroć. Każdy człowiek ma w sobie dobro i zło. Jednak ci, którzy negują tą ciemną stronę swojej osobowości, sami siebie oszukują. Nie da się sprawić żeby twoje mroczne ja zniknęło. Ono jest częścią twojego jestestwa, zawsze było i będzie.
- Wow, nie wiedziałem, że jesteś filozofem – powiedział totalnie zaskoczony sexi wampir.
- Ha ha wiem. Czasem mam takie rozkminy. W końcu jestem w Ravenclawie. To jedyny dom, który cokolwiek ogarnia.
- Jesteś w Ravenclawie?
- Tak, ale zawsze siedzę ze Ślizgonami. Tutaj jest lepsza atmosfera.
- To tak można sobie siedzieć gdzie się chce? - spytał Damon.
- Hmm, właściwie to nie. Ale ja nie zamierzam robić tego co inni. Także będę siedzieć tam gdzie mi się podoba. Niech tylko ktoś spróbuje mi zabronić! Wtedy czeka go los gorszy niż Avada!
- Rozumiem.
- Cieszę się. Damon, Ty jesteś wampirem, prawda? - spytałam prosto z mostu.
- Tak, jestem. A co? Boisz się mnie teraz kiedy znasz prawdę?
- Nie mówię, że się ciebie boję. Po prostu byłam ciekawa. Kiedyś oglądałam razem z tatusiem i wujkiem taki mugolski serial "The Vampire Diaries" i Ty tam grałeś! Teraz mi się przypomniało!
- Hmm, no tak.
- Jesteś geniuszę! A ja jestem twoją fanką! Dasz mi autograf?
- Jasne.Ha ha Damon się speszył. Mam taki wpływ na innych ludzi. To chyba ta moja bezpośredność tak na nich działa. Nie ma dla mnie tematów tabu.
- Tomione, dostałaś list – głos Draco sprowadził mnie z powrotem na ziemię.Znowu się zamyśliłam. Ostatnio coś często popadam w zadumę.
- Rzeczywiście. Ciekawe od kogo to? - powiedziałam i wzięłam do ręki zapieczętowaną kopertę. Było na niej napisane moje imię i nazwisko. Zaintrygowana otworzyłam ją i wyciągnęłam list."Szanowna panno Lestrange,Prosiłbym by zajęła pani miejsce przy stole Ravenclawu. Spodziewamy się dzisiaj wizyty kilku przedstawicieli Ministerstwa Magii. Nie chcę żeby robiła pani problemy. Mam nadzieję, że uczyni pani to o co panią proszę.Szczerze pani oddany,Albus DumbledorePS. Dowiedziałem się ostatnio kilku naprawdę interesujących rzeczy o pani. Myślę, że śmiałaby się pani wraz ze mną. Niektóre są bowiem bardzo zabawne."
Złożyłam list i
wpatrywałam się w swoje dłonie.
- Czy Drops zasugerował właśnie, że wie o tym kim jestem naprawdę? Ale w jaki sposób się dowiedział? Przecież wszyscy, którzy o tym wiedzieli, znali i praktykowali oklumencję. Więc jak to jest możliwe? Ktoś mnie wydał?! Tylko, że w takim wypadku Dumbledore chciały wykorzystać mnie przeciwko tatusiowi. A on nie zrobił jeszcze żadnego kroku w tą stronę – biłam się z myślamiSpojrzałam na dyrektora. Uśmiechał się do mnie ciepło. Oczywiście od razu nabrałam jeszcze większych podejrzeń. To nie moja wina, że nie ufałam takim człowiekom jak on. Miałam to zapewne po daddy'm Vłodku.
- Kto do ciebie napisał? = zapytał Draco.Zamiast odpowiedzieć na pytanie, bez słowa wręczyłam blondynowi list. Niech sam przeczyta. Po skończonej lekturze Malfoy Jr zbladł. Widocznie doszedł do tych samych wniosków co ja.
- Co zrobisz? - spytał szeptem, tak żeby nikt nie usłyszał.
- Usiądę razem z moimi Krukonami.
- Wiesz co mam na myśli – powiedział jeszcze ciszej Draco.
- Wiem. Ale nie wiem co on planuje. Nie jestem przygotowana na bezpośrednie starcie. Musimy się skontaktować z Sam-Wiesz-Kim i Sam-Wiesz=Po-Co. Tylko to może nie być bezpieczne. Ale w naszej sytuacji chyba już nic nam nie zaszkodzi – odszeptałam swoją odpowiedź.
- Idziesz już? - zapytał Draco głośno.Skinęłam główką. Dracon pochylił się i pocałował mnie delikatnie w usta.
- Będzie dobrze – wyszeptał mi do ucha.
- Do zobaczenia za chwilę – powiedziałam i uśmiechnęłam się do przyjaciół.Wstałam i niczym rasowa modelka chodząca po wybiegu tanecznym krokiem podeszłam do stołu Ravenclawu. Cała szkoła bezczelnie się na mnie gapiła. Wkurzyło mnie to. Wsunęłam się miejsce obok Luny.
- Cześć – przywitałam się z blondynką.
- O, witaj Tomione. Pięknie dziś wyglądasz – odezwała się Lunałka tym swoim rozmarzonym głosem.
- Dziękuję, ty również wyglądasz wspaniale. BTW. bardzo oryginalne kolczyki – odparłam z uśmiechem.
- Och, dziękuję. Mił, że zauważyłaś. To rzodkiewki z ogrodu mojego taty. Jeśli chcesz, mogę dać ci takie same.
- Naprawdę? - zapytałam z udawanym entuzjazmem.Luna nie domyśliła się i uśmiechnęła promiennie.
- Tak, tak. Zaraz napiszę do taty i za kilka dni będziesz miała swoje kolczyki.
- Cudownie – odrzekłam z sarkazmem.Nie założę ich nigdy! No może raz żeby nie urazić uczuć mojej przyjaciółki.
- A może Hermionie i Ginny też takie dasz? - podsunęłam wspaniałomyślnie.Przynajmniej nie tylko ja będę wyglądać jak idiotka.
- Och, jakie to słodkie. Dwa przyjaciółeczki będą miały takie same badziewne kolczyki – powiedziała Cho szyderczo.
- Zamknij się, Chang! Nikt nie pytał cię o zdanie! - odpowiedziałam zimno.
- Bo co mi zrobisz, Lestrange? Rzucisz na mnie Crucio? Twoja świrnięta mamusia by tak zrobiła – brzydka Chinka zaśmiała się wrednie.
- Nie waż się obrażać moich rodziców! - powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Nie zabronisz mi! Będę robić to co chcę – ta idiotka zaczęła się śmiać.
- Zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni, brzydalu! Twoja matka jutro będzie martwa! Voldemort ją zabije! Chociaż nie, nie jest na tyle ważna! Wyśle więc Fenira żeby ją wykończył! I co, masz jeszcze coś do powiedzenia?! No słucham! - odparłam z nienawiścią.Cho-Cho zaczęła drżeć. Pewnie się rozbeczy zaraz.
- I jeszcze jedno, Chang. Myślisz, że jesteś wyjątkowa, bo jebany Wybraniec był z tobą na jednej, totalnie nieudanej randce?! No to przyjmij do wiadomości, że nie jesteś nikim specjalnym!
- Ty też nie jesteś nikim wyjątkowym. To, że Draco Malfoy został zmuszony przez swojego ojca żeby z tobą być o niczym nie świadczy. Zazdrościsz Cho po prostu – odezwała się wielce "inteligentna" psiapsióła Chinki-Marietta Edgecombe.Jej argumenty były żałosne.
- O, Marietta. Znasz może jakiś dobry krem na pryszcze? Bo znajomy ma z nimi problem – odparłam i uśmiechnęłam się wrednie.Pryszczata Marietta ( zasługa Hermiony i moja, bo to ja powiedziałam Gryfonce o tym zaklęciu) otworzyła i zamknęła usta. To było zabawne.
- Jesteś taka sama jak twoja matka! - wyrzuciła z siebie niedoszła dziewczyna Pottera.Bo jedna randka to chyba za mało żeby kogoś tak określić, nie uważacie?
- Haha, dzięki. Mamusia się ucieszy, że ludzie mówią o tym iż jestem do niej podobna.
- Dziwka! - odparła Cho.
- Ach, mówisz o sobie? Jak miło, że w końcu się przyznałaś – zaśmiałam się serdecznie.
- Ergh – wydusiła z siebie Chinka.
- Co? Słów ci zabrakło? Wow. Gdzie to zapisać? Czekaj, napiszę do Proroka, to wspomną o tym w artykule. Ale się ludzie zdziwią.
- Czemu tu siedzisz? Czyzby twój fretkowaty chłopak miał cię dość? - Padma Patil zabrała głos.Była tak samo głupia jak jej siostra bliźniaczka. Należała do fanek Cho.
- No cóż, zmartwię Was, ale nie.Wiem, że bardzo Was interesuje moje życie uczuciowe. Tym bardziej, że nie macie własnego. Jednak usiadłam tu, ponieważ profesor Dumbledore mnie o to ładnie poprosił. Przedstawiciele Ministerstwa wpadają z wizytą. Pewnie chcą zabrać Klaustrofobię i Cho. Nie będę tęsknić! - wyjaśniłam słodkim tonem.Chang się rozryczała. Ta dziewczyna była jakaś dziwna. Serio. Nie rozumiałam jej.
- Jak śmiesz?! Nie wiesz, że Cho jest bardzo wrażliwa – wydarła się na mnie Patilówna.
- Hmm, I don't care! - zaśmiałam się.
- Mścisz się na Cho za to, że Harry nigdy cię nie chciał. Wolał Cho! - zarzuciła mi Padma.
- Chyba śnisz?! Do twojej wiadomości: dzisiaj powiedziałam Potterowi żeby się ode mnie odwalił! A jeśli nie wierzysz, spytaj swojej siostrzyczki. Ona była tego świadkiem – powiedziałam dobitnie.Ta gadka-szmatka już mnie wkurzała. Powoli traciłąm cierpliwość. Jeszcze jedno słowo i rzucę na którąś klątwę! W sumie najlepiej na wszystkie... Będzie spokój przynajmniej.
- Może już się zamkniecie?! Mam dość tych kłótni rozwydrzonych nastolatek! Nie macie nic innego do roboty? Nie musicie obrzucać się wyzwiskami – do "rozmowy" wtrąciła się kolejna osoba.Spojrzałam kto ośmielił się tak odezwać. Proszę, proszę... elfka ma tupecik. Puściłam do niej oczko. Uśmiechnęła się.
- Pauline Marie Taylor – przedstawiła się wyciągając rękę.
- Tomione Alexis Ri... Lestrange – powiedziałam i uścisnęłam jej dłoń.Ups. Prawie zdradziłam moje prawdziwe nazwisko. Na szczęście nikt nie zwrócił uwagi na moje przejęzyczenie.
- Miło mi cię poznać. Luna dużo o tobie mówiła – odparła Pauline z uśmiechem.
- Mam nadzieję, że same dobre rzeczy. Jesteś pierwszym elfem tutaj, w Hogwarcie.
- Czytałam o tym w "HH".Naszą konwersację przerwało pojawienie się kolejnego listu do mnie. Tym razem rozpoznałam charakter pisma. Otworzyłam kopertę i znalazłam tam list następującej treście:"Kochana Tomione,Kiedy się spotkamy? My z George'm nie możemy się już doczekać. Strasznie za tobą tęsknimy.Dlatego wpadniemy do Hogsmeade żeby się z tobą zobaczyć.Podaj termin następnej wizyty.Mam nadzieję, że będzie ona niedługo.Pamiętaj o tym co powiedzieliśmy ci z George'm na twoim pierwszym roku <<Nie ważne kto jest twoją matką czy ojcem. Liczy się to jaka ty jesteś. Staraj się być sobą i nie udawaj kogoś kim nie jesteś!>>Ta, to była trochę długa wypowiedź hahaBTW. George się pyta jak tam sprawy sercowe?Malfoy dobrze się sprawuje?Gdybyś chciała wymienić go na lepszy model, to obaj zgłaszamy swoją kandydaturę. Haha, taki żarcik.A jak tam eliksiry i OPCM?Podobno Snape w końcu dorwał w swoje niecne łapska Obronę.Liczymy na dłuugaaśną odpowiedź.A teraz lecę, bo interesy wzywają.Łap pozdrowienia od Freda i George'a :*PS. Nie daj się tłustowłosemu dupkowi i blondwłosej Fretce!Trzymaj się ciepło!Love ya,Fred "Zrobiło mi się ciepło na sercu. Uwielbiam bliźniaków! Są niesamowici. Cieszę się, że zostaliśmy przyjaciółmi. Często przysyłają mi swoje produkty. Kilka lat temu pomagałam im je testować. To było mega zabawne. Szczególnie wtedy kiedy George'owi wyrosła trzecia ręka prosto z tak zwanej "drugiej twarzy" czyli innymi słowy dupy (wyjaśnienie dla nieogarniających). Na szczęście udało się nam przywrócić tyłek George'a do normy.
- Tomione, poznaj Shadow Black – głos Luny wyrwał mnie z zadumy.Spojrzałam na Lunałkę. Obok niej siedziała bardzo ładna dziewczyna.
- Cześć. Jestem Shadow Black – przywitała się.
- Hej. Jestem Tomione Alexis Lestrange. Jesteś może córką Syriusza? - spytałam.
- Tak. A o co chodzi?
- Syriusz to mój wujek. Tak więc jesteśmy kuzynkami – powiedziałam i uśmiechnęłam się promiennie.Shadow odwzajemniła uśmiech.
- Do której klasy będziesz chodzić? - zapytałam zaciekawiona.
- Do szóstej – odpowiedziała córka Łapy.
- O, to tak samo jak ja i Draco – powiedziałam i wyszczerzyłam zęby.
- Chyba nie mówisz o tym tlenionym blondynku, okropnym i zarozumiałym arystokracie? - do rozmowy wtrąciła się Pauline.
- Taak, Draco to mój chłopak – odparłam z leniwym uśmieszkiem.
- No to współczuję Ci. Jest straszny! Nie wiem co ty w nim widzisz? - odrzekła elfka ze wzdrygnięciem.
- Przy bliższym poznaniu Draco wiele zyskuje. Jeśli wiecie co mam na myśli – zaśmiałam się i puściłam do nich oczko.Luna wiedziała, że często robię aluzje na temat mojego życia seksualnego i przyzwyczaiła się już do tego.
- BORZE, czy ty mówisz o seksie?! - spytała oburzona Pauline.Shadow patrzyła na mnie ze zdumieniem. Miała to po swoim ojcu. Wujek też często paczał na mnie takim wzrokiem.Najlepsze było to, że Hory Pot i Alpo myśleli iż Syriusz zaliczył zgona w czerwcu w Ministerstwie. Prawda była dla nich o wiele gorsza-ostatni żywy, męski przedstawiciel starożytnego rodu Black dołączył do mojego tatusia. W ministerstwie zginął jakiś chiński czarodziej, któremu podaliśmy eliksir wielosokowy. I wszyscy się nabrali. Często się z tego śmiejemy razem z wujaszkiem Łapą.
- Tak, mówię o seksie. Nie wstydzę się o tym rozmawiać. W końcu to jest normalna czynność, taka sama jak oddychanie czy sen – szepnęłam.Jeszcze jakieś pierwszoroczne dziewice by mnie usłyszały. I byłby bulwers stulecia. A ja przecież muszę dbać o mój image. W końcu jestę prefektę.
- Tomionko, Potter znowu się na ciebie patrzy – odezwała się siedząca na przeciwko mnie Anabella Price.Była moją i Luny przyjaciółką. Tak jak my zakręcona i szalona.
- Niech spierdala do Św. Munga! - wkurzyłam się z deczka więc sobie przeklnęłam.To przynosi mi chwilową ulgę.Postanowiłam chapnąć co nieco żareła, bo zrobiłam się głodna. Niedaleko mnie stał półmisek z pieczonymi kiełbami, ale nie lubię żreć mięcha. Od tego się tyje. Tak więc wybrałam musli ze świeżymi owocami. Zjadłam kilka łyżek.
- Dzisiaj pierwsze są eliksiry, tak? - rzuciłam pytanie w przestrzeń.
- Tak, dzisiaj będziemy robić Eliksir Miłosny – odpowiedziała Anabella.
- Milutko. Oby tylko Pot nie dolał mi Amortencji do żadnego napoju. To by było straszne – wzdrygnęłam się na samą myśl o tym.
- Tomione, mój tata się pyta czy napiszesz jakiś artykuł do najnowszego numeru "Żonglera"? - Lunałka zadała mi pytanie.
- Jasne. Z przyjemnością.Lubię pisać. Nawet do takich dziwnych gazet jak "Żongler". Sprawia mi to wielką frajdę.
- No to wspaniale. Będziesz kontynuować swój cykl "Dlaczego ja? Czyli trudne życie młodej arystokratki"?
- Tak, pochłonęło mnie to zupełnie. To ciekawy temat. Draco, wujek Lucek i ciocia Cyzia są tym zachwyceni. Próbują mnie namówić do napisania powieści. Może później. Haha! Znowu głupoty gadam, ale to normalka – zaczęłam się śmiać jak "gupek".Pauline spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. Luknęłam na nią pytająco.
- Czemu ten skrzat domowy tutaj stoi? - spytała panna Price.Szybko ogarnęłam sytuację. Rzeczywiście, Gellert stał za mną. Trzymał moją torbę.Kuffa, zapomniałam mu powiedzieć żeby się nie rzucał w oczy. No i teraz mam przesrane! Po prostu super świetnie.
- Pani kazała, Gellert wykonał – odezwał się house-elf.
- Połóż torbę na siedzeniu obok mnie i znikaj stąd. Już! - odparłam cicho.Byłam zła i to było widać. Skrzat postanowił lepiej poznać twardą posadzkę, bo skłonił się tak, że tym swoim ryjkiem stykał się z podłożem.
- Jak sobie życzysz, pani. Gellert żyje po to, by pani służyć – stwierdził skrzat tym swoim piskliwym głosikiem.
- Jasne, jasne. Spadaj! - delikatnie podniosłam głos.Skrzat na swoje szczęście wykonał moje polecenie.Było już jednak za późno. Szkoda została już bowiem wyrządzona.
- Panno Lestrange, czy mogłaby pani tu podejść? - zapytał Alpo Bubbledor.Chcąc, nie chcąc musiałam tak zrobić. Człowieki paczały.Po chwili stałam przed obliczem znienawidzonego dyrektora.
- Co to ma znaczyć? Co to był za skrzat? Żądam wyjaśnień! - odezwał się Albus.Już nie był przyjacielskim staruszkiem. Teraz był przeprogramowany na tryb "wkurzający staruch, który wtyka nos w nieswoje sprawy!".Odetchnęłam głęboko aby uspokoić skołatane nerwy.
- To skrzat, którego dostałam od wujka Lucjusza i cioci Narcyzy – wyrecytowałam odpowiedź z szybkością karabinu maszynowego.
- A co on tu robił? - spytał już łagodniejszym tonem Drops.
- Przyniósł mi parę drobiazgów o które prosiłam w ostatnim liście. Nic nadzwyczajnego. Głównie książki i kosmetyki – wyjaśniłam.
- Następnym razem proszę mnie uprzedzić o czymś takim.
- Oczywiście, profesorze. To już się nie powtórzy.
- Może już pani wrócić do swojego stołu. Miłego dnia – powiedział Alpo i uśmiechnął się dobrotliwie.
- Dziękuję. Miłego dnia – odparłam i wróciłam na swoje miejsce. Wzięłam moje rzeczy i wyszłam z WS.Nie zauważyłam, że chwilę po mnie ktoś również opuścił Wielką Salę...* Najdłuższy do tej pory rozdział. Ale nie ukrywam, że uwielbiam pisać takie telenowele :DTo okazja by zaprezentować różne oblicza Tomionki – wrażliwej, złośliwej, zarozumiałej...Rozdział ten dedykuję Kindze, Tosi, Paulince, Gosi, admince Malinie, mojej synowej Natalii (kiedy wpadniecie ze Scorpiusem na rodzinny obiadek?), wszystkim Adminom ze SZBAK i Z poważaniem-dzieci wychowane na Harrym. oraz Dominice, Róży, Kate, Tomowi i każdemu kto to czyta <3Jesteście najwspanialszym gronem odbiorców z którym kiedykolwiek się spotkałam.Dziękuję za wszystkie komentarze.Kocham was! <3Szósty rozdział pojawi się raczej w przyszłym tygodniu. Nie zdradzę co będzie się w nim działo. Potrzymam Was trochę w niepewności. ^^Pozdrawiam :*Tomione Alexis MalfoyPS. Czytasz=komentujesz :)
Cudo jak zawsze *-*
OdpowiedzUsuńTen fragment ze spódniczką tak mnie rozwalił, że prawie spadłam z krzesła xDDD
"Delikatnie wkurzony" to chyba za słabe określenie na furię Dracze ;D
"Później zapytała czy moje włosy są naturalne czy farbowane"- HAHAHAHAHA XDDD No cóż ja też bym była tego ciekawa xDDD
Dracosław, Dracosław, Dracosław xDDD
Bella se idealna to jest wzorem do naśladowania c'nie? 8|
KLAUSTROFOBIA MŁOTEK HAHAHAHAHA XDDD
Ej załatwisz mi też autograf Damona nie? :3
Koffam go omomomo *-*
Awww ja też uwielbiam bliźniaków no, ale kto by ich nie uwielbiał? 8]
Awww jeszcze bardziej jesteśmy do siebie podobne *-*
Hah nie wiedziałam, że piszesz "Dlaczego ja?" xDDD
Alpo, Alpo, Alpo 8|
Ja też uwielbiam pisać Telenowele xDDD
Czekam na next rozdziała ;>
Zaraz, zaraz, zaraz xDDD
Komentarz nie wyszedł mi taki długaśny jak planowałam to teraz trochę sę pomarudzę xDDD
NOOOO TOMIONKO NO XDDD
TO NIE ZDROWO BYĆ TAKIM ZAJEBISTYM SKARBIE ;*
PISZAJTA NASTĘPNY ROZDZIAŁ SZYBCIUTKO ;*
OMOMOMOMMOMOMOMOMOMOMOMOMO RYBKA MI WCZORAJ ZDECHŁA, ALE DZIĘKI TOBIE JTM TERAZ NAĆPANA SZCZĘŚCIEM 8|
Koffam cię wiesz? :3
Zapraszam cię do mnie na Dramione :>
P.S. Mam nadzieję, że komentarz wyszedł mega długaśny 8]
~~*~~
Julia Malfoy
z
http://tajemnica-milosci-dramione.blogspot.com/
+ OŁ YEA PIERWSZA JTM 8|
UsuńWspaniały *.* Jak zawsze ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedykację :)
Niestety, super długi nie będzie, bo przed chwilą mi się zaciął telefon, i usunął mi się cały komentarz!
Grrrr!
Pottuś smutny, Pottuś rzuci się z mostu :c
Klaustrofobia spierdziela, hahah! xD
Fred, George <3<3<3 Kocham och, moje ulubione postacie ;)
Ogólnie super, wspaniały Tomionkowy<3
Pisz szybko, i weny!!!!
Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
Viv.
Nie chcę Cię krytykować, ale bardzo nie podoba mi się kaleczenie języka. Oczywiście wiem, że typy zwrotu "o BORZE" są celowe, ale no jest to kujące w oczy.
OdpowiedzUsuńJak zrobiłaś to, że leci muzyka w tle? Też mam na tej stronie bloga i interesuje mnie to, żeby urozmaicić bloga.
OdpowiedzUsuńTak rzeczywiście Julio jesteś pierwsza xD
OdpowiedzUsuńHaha Twój komentarz jest wspaniały i dłuuugaśny :D
Dziękuję a jeśli chodzi o rozdział to mam już napisany na laptopie i powinnam go dodać w przyszłym tygodniu. :)
Pozdrawiam :* /Tomione
Vivien dziękuję Ci za miłe słowa, to miód dla moich uszu xDD
OdpowiedzUsuńZmartwię Cię pewnie, ale niestety Pottuś nie rzuci się z mostu ^^
Ogólnie w następnym rozdziale jest niezła polewka :D
Pozdrawiam :*
Co do muzyki to jest jakaś aplikacja ale w tej chwili nie pamiętam jej nazwy.
OdpowiedzUsuńAh, jak zwykle świetne :) Uwielbiam czytać twoje opowiadania :P
OdpowiedzUsuńDraco *__*
Naprawde śmieszą mnie te twoje aluzję seksualne xD
"BORZE, czy ty mówisz o seksie?! - spytała oburzona Pauline." - Leże i nie wstaje xD
"Dziękuję. Miłego dnia – odparłam i wróciłam na swoje miejsce." - Ojjj, coś za miła ta Tomionka xD
Ogólnie to cie kocham.
PS. Życze duuuuuużooo weny :>
Wiem jaka to jest frajda jak ktoś skomentuje więc to robię.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ( jak zawsze z resztą ). Dobra to tyle.
Pozdrawiam i życzę dużo weny. M.
Dzięki za dedykację Tomionko :D <3 Rozdział jak zwykle wspaniały :D :) Czekam na następny :D I na ponowne pojawienie się Cassiopei :D / Adminka Cassiopeia
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Myślę, że rozdział pojawi się dzisiaj. *_* pozdrawiam :* /Tomione
OdpowiedzUsuńKocham kocham kocham kocham kocham *.*
OdpowiedzUsuńNiech wpadnie jeszcze do Hogwartu Legolas xD
Ereth