środa, 26 czerwca 2013

Przygody Tomione w Hogwarcie





Soundtrack:
  1. Adam Lambert "Whataya Want From Me"
  2. Linkin Park "What I've Done", "Leave Out All The Rest"
  3. Guns N Roses "Used To Love Her"
  4. Pierce The Veil "King For A Day" (Ft. Kellin Quinn)


Rozdział trzeci


  • Tematem naszych dzisiejszych zajęć jest animagia – usłyszałam głos Minolty.
    Właśnie udało się nam (mnie i Draco) wkroczyć w wielkim stylu
    na transmutację. McGonagall się skrzywiła. To chyba jedyna mina, którą "Mi" potrafi zrobić.
  • Proszę, proszę. Kto nas zaszczycił swoją obecnością... . Panna Lestrange i Pan Malfoy. Siadać na swoje miejsca i nie przeszkadzać!
  • Spoko. Zawsze tak robię – odezwałam się ze złością.
  • Masz jeszcze coś ciekawego do powiedzenia,Panno Lestrange? - spytała zimno Minerwa.
    Głupia kocica nigdy mnie nie lubiła. Może dlatego, że byłam
    od niej inteligentniejsza? Mniejsza z tym. Chuj mnie to teraz obchodzi!
  • A żebyś kurwa wiedziała! Jesteście bandą pseudo dobrych idiotów! Udajecie, że zło Was nie kręci, a tak naprawdę marzycie o tym żeby dołączyć do Voldemorta! - wydarłam się.
  • Skąd taki wniosek? - zapytał Harry Dżejms Portier, Barry Trotter czy jak tam go jeszcze zwą.
  • Nawet Ty chciałbyś do niego dołączyć. Myślisz, że nie widzę jak bardzo lubisz władzę – zaśmiałam się wrednie.
  • Nigdy! On zabił moich rodziców! Jest podłym draniem i mordercą! Nienawidzę go!
  • Och, zamknij się wreszcie! Nie będę dłużej słuchać tych bzdur! Wychodzę, Minolta! - rzuciłam w stronę osłupiałej opiekunki Gryffindoru.
  • Tomione, zaczekaj! - zawołała Hermiona.
  • Sorka, Miona. Muszę iść. Draco, idziemy – powiedziałam.
    Trzasnęłam drzwiami za nami. Blondyn złapał mnie za ramię
    i mocno trzymał.
  • Co Ty kurwa wyrabiasz?! Pojebało cię zupełnie?! Chcesz mieć kłopoty? - wydarł się na mnie.
  • Mam to daleko w dupie. Są ważniejsze sprawy niż jakaś durna transmutacja!
  • Co się stało, kochanie? - spytał trochę spokojniejszym tonem.
  • Martwię się, Draco. Co z nami będzie jeśli Potter wygra?
  • Nie wiem. Nie myśl o tym teraz.
  • A kiedy, Draco? To może się stać w każdej chwili. Nie chcę stracić ojca po raz kolejny ... .
  • Obiecaj mi coś – powiedział blondyn.
  • Co takiego? - zapytałam.
  • Obiecaj, że kiedy zacznie się prawdziwa walka ukryjesz się razem z moją matką, siostrą i Islą.
  • Ale, Draco, nie mogę się ukryć. Nie mogę ze względu na mojego ojca, ciebie, Lucjusza, Severusa, Bellatrix ... . Przecież wiesz – wyszeptałam cichutko, drżąc na całym ciele.
    Draco przytulił mnie mocno. Nagle usłyszeliśmy
    chrząknięcie. Spojrzałam na tego ktosia, który ośmielił się na mnie chrząknąć.
  • No pięknie. Drops musiał wyleżć. Pewnie zabrakło mu jego cytrusków i stęsknił się za "Małą Mi" – pomyslałam wrednie.
  • Panna Lestrange, pan Malfoy – powiedział i skinął swoją łepetyną na powitanie.
  • Joł, ziom – odezwałam się.
    Draco szturchnął mnie łokciem w bok żebym
    się zamknęła.
  • Czy nie powinniście być czasem na transmutacji? - spytał uprzejmie Alpo (Albus dla niewtajemniczonych xD).
  • Tak, profesorze. Tylko Tomione nie czuje nie zbyt dobrze i idziemy właśnie do SS – odpowiedział Draco.
    Niezły z niego kłamczuszek.
  • Co się stało, panno Lestrange? - zapytał Albus.
    Udawał tylko, że się o mnie troszczy. Tak naprawdę
    miał mnie daleko w du... eee ... miejscu gdzie słońce nie dochodzi.
  • Barry próbował mnie otruć – odrzekłam i chwyciłam się za brzuch.
    Grę czas zacząć.
  • Jaki Barry? W Hogwarcie nie ma żadnego ucznia o takim imieniu – odezwał się Drops po chwili namysłu.
  • Chodziło jej o Pottera. Biedaczka, już majaczy – syn Lucjusza odparł i otoczył mnie troskliwie ramieniem żebym nie upadła.
  • Zaprowadź pannę Lestrange do SS, panie Malfoy. I powiedz pani Pomfrey żeby informowała mnie na bieżąco o stanie zdrowia pacjentki– Alpo zwrócił się do Dracosława.
  • Dobrze, profesorze – blondyn się podlizywał.
    A tak naprawdę to Drakkie-Poo ma super misyję od
    tatusia – ma zaavadować Dropsiarza aby ten nie przeszkadzał. Jestem więcej niż pewna, że mu się powiedzie. Draco jest wspaniałym czarodziejem.
    Dumbuś poszedł irytować kogoś innego. Kiedy tylko zniknął
    mi z oczu odparłam:
  • Kiedyś go zaavaduję! Zobaczysz, Draco.
    Dracuś uśmiechnął się słysząć moje słowa.
    Również nie darzył sympatią brodatego Dropsa. Pewnie dlatego iż ten uzależniony od cukierków gupol faworyzował Trottera i lubił kurczakożercę.
  • Idziemy do Cassiopei? - spytałam blondyna.
  • Po co chcesz iść do mojej siostry? Przecież jest teraz na zajęciach – powiedział Ślizgon.
  • No właśnie jej nie ma. Pewnie szaleje gdzieś z Teodorem.
  • Czemu miałaby to robić? - Draco nie ogarniał.
  • Rozkmiń w końcu, mądralo – rzuciłam z sarkazmem.
  • WTF?
  • Cassiopeia chodzi z Teo już od jakiegoś czasu.
    Dracuś miał minę jakby odwołali tegoroczne święta.
  • Kurwa, czemu ja o niczym nie wiem?! - krzyknął nieźle wkurzony.
  • Twoja siostra nie chciała cię denerwować – powiedziałam łagodnie.
  • No to jej kurwa nie wyszło! Jestem wkurwiony na maxa i zaraz zajebię Teodorowi w ryja! - wydarł się Drakkie-Poo.
  • Stul pysk, idioto! Chcesz żeby wielbiciel cukierków znowu tu przylazł? Bo ja nie. I lepiej żeby tak żostało – uciszyłam blondaska.
  • Tomione, ale ... - zaczął, ale nie dałam mu skończyć.
  • Zamknij ryja, debilu! Idziemy! - rozkazałam.
    Użyłam mojego "tonu ostatecznego" przy którym nie ma
    już żadnej dyskusji. Skierowaliśmy się w stronę lochów gdzie mieściły się Pokój Wspólny i sypialnie Ślizgonów. Wiedziałam gdzie mam iść. Przez sześć lat zdążyłam dogłębnie poznać te tereny (jeśli wiecie co mam na myśli haha).
  • Jak myślisz, gdzie mogą być? - zapytał Draco.
  • Nie pamiętasz gdzie mieliśmy największą zabawę? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
  • Dormitorium chłopaków – odparł z charakterystycznym uśmieszkiem i błyskiem w oku.
  • Tak. Coś czuję, że to będzie niezłe - odrzekłam z ironicznym uśmieszkiem.
  • Dlaczego?
  • No bo Isla i Blaise też się gdzieś zawieruszyli.
  • Chyba nie sądzisz, że ... - zaczął Draco.
    Nie musiał kończyć swej wypowiedzi. Zrozumiałam o co mu chodzi.
  • Dokładnie tak sądzę – wyszeptałam.
    Mina mojego seksownego blondyna była genialna.
    Musiałam zacisnąć zęby żeby nie wybuchnąć śmiechem.
    Po pięciu minutach dość szybkiego marszu byliśmy na miejscu.
  • Potter śmierdzi – Draco powiedział hasło, a ja myślałam, że się posikam ze śmiechu.
    Sev kocham cię za to hasło! (Ci którzy nie
    wiedzieli o tym, że to Severusek wymyśla haseło do PW Ślizgonów, to gupi mugole i wielbiciele zwierząt xD Szczególnie kurczaków Haha)
    Weszliśmy do PW i biegiem udaliśmy się do sypialni chłopców z szóstego roku.
    Dobrze, że wcześniej rzuciłam na nas
    niewerbalnie zaklęcie wyciszające.
    Nasze gołąbeczki- kochaneczki nie słyszały, że się zbliżamy.
    Wkroczyliśmy do dormitorium jak gdyby nigdy nic.
    Nie byliśmy przygotowani na to, co zastaliśmy w środku.
    Cassiopeia, Isla, Teodor i Blaise gnieździli się na
    jednym łóżku. Chyba nie muszę Wam mówić co robili.
    Draco na widok swojej siostry momentalnie zbladł.
    Widziałam szok wypisany na jego twarzy.
  • Nie przeszkadzajcie sobie – odezwałam się, tym samym przerywając ciszę która nastąpiła po naszym "wejściu Smoka" (taaa, gra słów xD).
  • My z Tomionką przyszliśmy się tylko trochę poprzytulać – powiedział Draco.
    Chwilę wcześniej wziął głęboki oddech żeby w ogóle
    coś powiedzieć.
  • Taaa, jasne, poprzytulać. Chyba uprawiać seks – odrzekła Isla.
    Isla jest bezpośrednia i nie lubi owijać w bawełnę.
  • O ile mnie oczy nie mylą, a nie mylą xD właśnie przerabiacie ten etap we czwórkę. Tak więc my z Draconem się ulotnimy – odparłam ze słodkim (czyli wrednym) uśmiechem.
  • Ale zanim to zrobimy, prosimy o uśmiech – zawołał Dracosław i zrobił zdjęcie wyciągniętym przed chwilą magicznym aparatem.
    Isla i Cass zaczęły piszczeć. Nie wytrzymałam
    i wybuchnęłam śmiechem. Po chwili reszta dołączyła do mnie.
    Kuffa, to było genialne!
    Siedzieliśmy sobie w szóstkę jeszcze przez kilka godzin
    kiedy nagle przypomniałam sobie o czymś ważnym.
  • Kurwa, Draco, mieliśmy iść do SS – wydarłam się na Malfoy'a Juniora..
  • Po co? - zaciekawił się Diabeł.
  • Hary Pota mnie otruł – zaśmiałam się.
  • Aaa, już kminię – odparł Blaise.
  • Nie wyglądasz na otrutą – "mądrze" stwierdził Teoś.
  • Bravo! Jesteś geniuszem – powiedziałam z sarkazmem.
    Teodor niestety nie zrozumiał aluzji i uśmiechnął
    się do mnie promiennie. Rozpierdoliło mnie to zupełnie, ale nic nie powiedziałam.
  • Smoku, masz jakiś alkohol? - spytał Diabełek z szatańskim uśmiechem.
  • Tak, ale radzę tego nie pić.
  • Dlaczego?
  • Bo to zatrute.
  • Aaa to wyślij to Barry'emu i podpisz, że to od Rona Łizliego – stwierdziłam ze złym błyskiem w oku.
  • Portier nie uwierzy. Rudy idiota nigdy nie miał wystarczająco dużo pieniędzy.
  • No to wyślij Dropsiarzowi albo "Małej Mi" – podsunęłam.
  • Albo nalejmy Tomionce trochę i w końcu będzie miała objawy otrucia – odrzekł Teo.
    BORZE skąd on bierze te pomysły? Chyba nigdy
    się nie dowiem. Choć może tak jest lepiej, nie uważacie?
  • Nie chcę tego mówić, bo nie lubię przyznawać Ci racji, ale zgadzam się z tobą, Nott – odezwał się Blaise.
    No kurwa! On też? Ich chyba pojebało?!
  • Porąbało was, debile! - zawołała rozzłoszczona Isla.
    Isla zawsze mnie broniła. Jest genialną przyjaciółką.
    Draco miał minę "WTF?", a Cassiopeia przeglądała się w lustrze.
    Była piękną, wysoką, zgrabną blondynką z szarymi oczami. Ona i Draco byli do siebie bardzo podobni. W końcu są bliźniakami.
  • Po prostu pójdę do Seva i poproszę go żeby nas krył. A jak Drops będzie się czepiał, to powiem, że byłam u Severuska – rozkminiłam co mam zrobić i obwieściłam to całemu światu w ten oto podniosły sposób (LOL).
  • Nareszcie ktoś powiedział coś mądrego. Nie na darmo jesteś w Ravenclawie. Masz ten umysł i potrafisz rozkminiać – pochwaliła mnie piękna panna Black.
  • Dzięki Isla. Draco, na nas najwyższa pora. Idziemy. Miłej zabawy – powiedziałam i przesłałam reszcie całusa.
    Po chwili byliśmy przed gabinetem Sevisia. Zapukałam.
  • Proszę – odezwał się Severus.
    Weszliśmy razem z Draco do środka.
  • Proszę, proszę, co za zaszczyt mnie spotkał. Draco i Tomione – odparł Snape.
    Mówiliśmy sobie po imieniu. Tak było prościej, łatwiej.
  • Severusie, potrzebuję Twojej pomocy – wyszeptałam.
  • Co się stało? W jaki sposób mogę ci pomóc? - zainteresował się Mistrz Eliksirów.
  • No bo widzisz, Sev. Dzisiaj przez przypadek powiedziałam Dropsowi, że Potter mnie otruł – wyjaśniłam.
  • I Dumbledore Ci uwierzył? - spytał czarnowłosy z niedowierzaniem.
  • No tak. Jestem dobrą aktorką przecież – stwierdziłam z wahaniem.
  • Dobrze, pomogę ci. Co mam zrobić? - zapytał Ten-Który-Bał-Się-Szamponu-Bardziej-Niż-Śmierci.
    Wiedziałam, że Seviś nam pomoże. Gdyby nie
    pomógł, to dostałby Cruciem od tatusia.
  • Gdyby Dropsiarz się pytał potwierdzisz, że byłam u ciebie z Draco i dałeś mi antidotum na truciznę. Później kazałeś mi się przespać. Wysłałeś Draco razem ze mną, bo bałeś się, że po drodze do mojego pokoju zemdleję.
  • Ok, rozumiem.
  • Dziękuję, Severusie – powiedziałam i podbiegłam do niego.
    Przytuliłam go, a zdziwiony Mistrz Eliksirów
    z wahaniem otoczył mnie ramionami. Wiem, że nie przytulał nikogo od czasów Lily i było mu ciężko.
  • Nie ma za co. Choć często mnie denerwujesz, to muszę przyznać, że jesteś wspaniała czarownicą – wyszeptał Sev.
    No proszę, komplement od Sevisia.
    To był jednak dobry dzień, choć jego początek nie był najlepszy.
    * Cieszcie się moi fani (podobno takowych mam xD), bo oto przed wami najdłuższy do tej pory rozdział moich beznadziejnych przygód :D
    Dedykuję go wszystkim którzy to czytają.
    Dziękuję Wam! Jesteście wspaniali! <3
    Przyznam się szczerze i bez bicia, że nie chciało mi się przepisywać tego rozdziału xD
    A w następnym, no cóż, poznacie kilku nowych bohaterów.
    Mam nadzieję, że ich polubicie.
    To chyba tyle z mojej strony.
    Wszelkie komentarze są mile widziane :)

Tomione Alexis Malfoy-Riddle



Przygody Tomione w Hogwarcie



Soundtrack:
  1. Ed Sheeran "Give me Love"
  2. One Direction "One Thing", "Change My Mind"
  3. Luke Bryan "First Love Song"
  4. Coldplay "Trouble"

Rozdział drugi
Obudziłam się rano z najgorszym kacem ever!
  • Ja jebię kurwa czemu wypierdoliłam ten jebany snape'owy eliksir przez okno?! - wydarłam się na całą szkołę.
    Spróbowałam wstać, ale trochę mi nie wyszło.
    Zaliczyłam więc bliższe spotkanie trzeciego stopnia z twardą i zimną podłogą.
  • O żesz kurwa! - wydarłam się jeszcze głośniej. Pewnie słyszeli mnie w Hogsmeade.
    Zapewne leżałabym tak jeszcze z godzinę próbując
    się podnieść, ale na szczęście (a może nieszczęście?) czyjeś silne ramiona postawiły mnie na nogi.
    Spojrzałam z niechęcią na tego ktosia który
    ośmielił się przeszkodzić mi w dogłębnym poznawaniu podłogi.
  • Co Ty do kurwy nędzy tu robisz, Draco? - spytałam na powitanie.
  • Też się cieszę, że cię widzę, kochanie. Chyba kogoś kacyk męczy – stwierdził z sarkazmem.
  • Spierdalaj! Weź mi kurwa lepiej tu Seva dawaj i jego eliksir! I to już!
  • Bosz, jakaś Ty agresywna. Muszę cię zmartwić. Snape jest na zebraniu u Twojego ojca i nie wiadomo kiedy wróci.
  • O kurwa! To mam przejebane! Weź mnie dobij. Błagam.
  • Ależ skarbie. Pomogę ci się ubrać i razem zejdziemy do WS na śniadanie – powiedział Draco.
  • Taaa, chyba kuffa rozebrać! Ja cię znam – uśmiechnęłam się słodko.
  • Znowu o tym myślisz, kotku? Ale z ciebie niegrzeczna Tomionka. Uważaj bo tatuś będzie zły jak się dowie – zaśmiał się wrednie.
  • Nie dowie się, no chyba, że znowu użyje legilimencji na pewnym blond debilu! - straciłam cierpliwość.
    Tę cechę odziedziczyłam po tatusiu.
  • Och, Twoje słowa mnie ranią – odrzekł i położył sobie rękę na sercu.
    Ach, czasami Draco był świetnym aktorem.
  • Zamilcz Draconie Lucjuszu Malfoy albo rzucę na ciebie Avadę, Tsao Ni Ma, La Torturę i Cruciatus razem wzięte!
  • Auć, drugie imię... - zaczął blondwłosy Ślizgon, ale mu przerwałam.
  • Słuchaj, Draco, naprawdę nie jestem w nastroju, tak więc ogarnij downa i posprzątaj ten syf który tu jest!
  • Ale to nie jest mój bałagan – zaprotestował.
    Biedaczek, to ja dominowałam w tym związku.
  • To nieważne. Ale możesz go posprzątać. Prooooooszę Draco – powiedziałam rzucająć mu błagalne spojrzenie numer 7. Zawsze działało.
  • No dobrze – odparł z wahaniem.
  • Dziękuję. Nagrodę dostaniesz później – rzekłam uwodzicielskim tonem.
    Draco uśmiechnął się znacząco słysząc moje słowa i
    wziął się za sprzątanie. Choć może słowo wziął nie odzwierciedla trafnie tej sytuacji, ponieważ cwany Dracuś wezwał se jakiegoś house-elfa i kazał mu zapierdalać. On za to stał i patrzył jak ten biedny... tfu biedny? O kuffa za dużo czasu spędzam z Hermioną. Głupie skrzaty nie są biedne, na brodę Hagrida! Są tylko po to żeby za nas pracować. Wujek Lucek tak mówi. Wujosław to mądry człowiek. Bardzo go kocham, wielbię i szanuję. I jeśli ktoś odważy się obrazić Lucka to ma ode mnie darmowy bilet na spotkanie face 2 face z Kurtem Cobainem. Buahahaha If u know what I mean.
    Czasami ja, tatuś Vłodzimierz (ale nie próbujcie
    go tak nazywać, no chyba, że chcecie oberwać Avadą w łepetynkę) i Lucjan (Lucek niezbyt przepada za tą ksywkę rodem z "M jak miłość", ale kuffa kiedy Dołohov go przyłapał na oglądania tego badziewia nie było zmiłuj) organizujemy sobie wieczorki filmowe więc wiem kim se był Kurt kiedy se jeszcze żył.
  • O ja pierdolę, lejcie mi wódki... WHAT?! STOP THIS RIGHT NOW! TOMIONE, RELAX, JUST BREATHE... EVERYTHING'S GONNA BE ALRIGHT – myślałam.
    Moje bezsensowne rozważania przerwał Draco.
  • O czym tak myślisz, kochanie? - zapytał, podchodząc bliżej.
  • O tym jak seksownie wyglądasz bez ubrań – odparłam przytulając się do niego.
    Blondyn przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej.
  • Jak zwykle myślisz tylko o jednym – zaśmiał się.
  • Nieprawda. Wiesz, czasami zastanawiam się jakby zareagował mój tatuś gdyby okazało się, że jestem w ciąży – powiedziałam.
  • Ale chyba nie jesteś w ciąży? – spytał z obawą słyszalną w jego głosie patrząc mi prosto w oczy.
  • No coś Ty, głuptasku. Tatuś by mnie zabił gdybym zaciążyła przed skończeniem szkoły.
  • Jeśli ciebie by zabił, to ja już boję się myśleć o tym, co zrobiłby mnie.
  • Najwyżej by cię wykastrował – stwierdziłam beztrosko.
  • Haha, bardzo śmieszne wiesz – odparł cierpko.
  • Nie mówmy już o tym, skoro to dla ciebie taki drażliwy temat. Poróbmy coś razem – zaproponowałam.
  • Chyba nawet wiem co chcesz porobić...
  • Nie, Ty świntuchu! Nie chodziło mi o seks.
  • A skąd wiesz, że mi chodziło właśnie o seks?
  • Bo miałeś to swoje spojrzenie które pojawia się zawsze kiedy masz ochotę na seks.
  • Naprawdę?
  • Tak.
  • Kto wczoraj był na tej Twojej imprezce? - zapytał mój Dracuś.
  • Hermiona, Luna i Ginny. Zaprosiłam też Islę ale nie przyszła. Nie wiem czemu.
  • A ja wiem dlaczego jej nie było – odparł blondyn.
  • No to dlaczego? - chciałam wiedzieć.
  • Zabawiała się z Blaise'm. Mieli jakąś rocznicę czy coś w tym stylu. Nie pytałem dokładnie. W sumie niezbyt mnie to obchodzi – odrzekł wzruszająć ramionami.
  • Ach, Ty egoisto. Blaise to Twój najlepszy przyjaciel!
  • To nie znaczy, że muszę wiedzieć z kim aktualnie sypia. Wiesz, on się mnie kiedyś pytał jaka Ty jesteś w łóżku.
  • I co mu powiedziałeś? - zapytałam ciekawa odpowiedzi Ślizgona.
  • Że jesteś najlepsza w te klocki, ale on nigdy się o tym nie przekona, ponieważ jesteś tylko i wyłącznie moja.
  • Ach Ty blondwłosa zaborcza wredoto – powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
    Draco miał taką zabawną minę.
  • I z czego się śmiejesz, kobieto? To wcale nie jest śmieszne – oburzył się.
  • Ależ jest. Powinieneś zobaczyć swoją minę.
  • Co było nie tak z moją miną, bo nie do końca ogarniam?
  • Już nieważne. Co Wy mężczyźni macie z tym, że traktujecie kobiety jak własność?
  • Po prostu zaznaczamy swoje terytorium.
  • Tak jak psy?
  • Trochę. Tylko psy obsikują jakieś miejsce a my nie.
  • Tylko spróbowałbyś mnie obsikać a byłaby to ostatnia rzecz jaką zrobiłbyś w swoim życiu!
  • Znowu mi grozisz?
  • A jak myślisz, kretynie?! Czasami nawet ten kurczakożerca Łizly jest od ciebie mądrzejszy.
  • Nie porównuj mnie do tego rudego idioty!
  • To przestań dostarczać mi ku temu powody.
  • Oczekuję przeprosin – powiedział oschle Draco.
  • Na brodę Hagrida! Jesteś gorszy niż dziecko!
  • A co Ty znowu masz z tą brodą Hagrida? - spytał Drakkie- Poo.
  • Nie widzisz jaką ma super brodę? Dlaczego mój tatuś takiej nie ma? - zastanawiałam się głośno.
  • Hmm, no nie wiem. Może dlatego, że Twój ojciec jest normalny i nie kręci go małpi zarost?
  • Ale taki zarost jest seksowny i kręci kobiety. Spójrz na Jareda Leto.
  • Znowu naoglądałaś się jakiś mugolskich telenowel razem z moim ojcem?
  • Jak śmiesz mi to sugerować?! Jared Leto to poważny artysta który nie wystąpiłby w jakimś badziewiu!
  • Ale jest mugolem – odparł Draco.
  • Seksownym mugolem. I piekielnie utalentowanym. Kiedyś go spotkam i wyznam moją dozgonną miłość.
  • Okej, co brałaś?
  • Nic. Piłam tylko Ognistą, ale to było wczoraj.
  • Ile wypiłaś?
  • No butelkę... Hmm a może jednak dwie? Nie pamiętam. To nie jest kurwa ważne teraz! Lepiej zabij Pottera!
  • Dlaczego? - Draco był zdezorientowany.
  • Bo kuffa ten debil chciał żebym ja poszła z nim na jakieś pojebane ślimakowe przyjęcie u Slughorna.
  • Na które idziesz ze mną – przypomniał mi.
  • O, racja. Nie pomyślałam o tym wczoraj.
  • Jak mniemam odmówiłaś jego prośbie?
  • Jasne, że tak. No może nie użyłam zbyt kulturalnych określeń, ale nie można mieć mi tego za złe, prawda? To przez niego mój tatuś zniknął na tyle lat!
  • Potter jest straszny. Ten kretyn myśli, że pokona Twojego ojca.
  • Chyba śni! A teraz przestań w końcu gadać o złych rzeczach i powiedz mi coś miłego - zażądałam.
  • Jeśli tego sobie życzysz, dobrze. Jesteś strasznie rozpieszczoną egoistką.
  • Och, dziękuję ci Draco za te miłe słowa. To miód dla moich uszu.
  • Wiedziałem, że ci się spodoba. A teraz chodźmy się całować. Gadać możemy później – uśmiechnął się łobuziersko, czyli tak jak lubię najbardziej.
    To było świetne całowanie. Nie będę Wam tego opisywać. To
    trzeba przeżyć na własnej skórze żeby przekonać się jak to smakuje.


    * Koniec rozdziału drugiego. Dziękuję wszystkim, którzy to czytają. Ja na waszym miejscu bym tego nie robiła xD Tylko zryłabym sobie psychę (o ile da się jeszcze bardziej :D )
    Z góry dziękuję za wszystkie komentarze.
    Jesteście wspaniali <3
    Rozdział dedykuję niesamowitej osobie. Poznałam ją na fb jakieś 2 miesiące temu ale czuję jakbym znała ją przez całe moje życie.
    Dziękuję Ci, Kinga, że mnie rozumiesz i nie przeraża cię moja nienormalność Lol Nie wiem co mam powiedzieć.


    Tomione Alexis Malfoy - Riddle








wtorek, 25 czerwca 2013

Przygody Tomione w Hogwarcie



Soundtrack:
  1. Ed Sheeran "Drunk"
  2. 30 Seconds To Mars "The Kill", "Night Of The Hunter"
  3. Nirvana "Marijuana"
  4. Sleeping With Sirens "If I'm James Dean You're Audrey Hepburn"

Rozdział pierwszy

  • Tomione, powiedz mi, który chłopak Ci się podoba? - spytała Ginny podczas naszego babskiego wieczorku w moim prywatnym dormitorium.
  • Draco, przecież wiesz – odparłam z uśmieszkiem.
  • Eee... nuda. Chodzicie ze sobą już ile lat? - zapytała rudowłosa.
  • 1 września minęło 6 lat.
  • Zawsze się zastanawiałam, jak to jest możliwe, że jesteś tak niepodobna do swoich rodziców? - do rozmowy włączyła się Hermiona, moja druga przyjaciółka.
    Te przygłupy myślały, że jestem córką Belli Lestrange
    i jej męża. Prawda była dla nich o wiele gorsza... Byłam córką samego Lorda Voldemorta.
  • Mówiłam Wam już, że jestem podobna do mojej babci. Nie mogę być przecież podobna do wszystkich – zachnęłam się.
  • Ale mi chodziło o charakter – dodała Hermiona.
  • To nie ja wybierałam rodziców i tego co po nich odziedziczę, a czego nie. I Ginny, jest jeszcze jeden chłopak, który mi się podoba. Ale nie waż się powiedzieć Draco bo cię zaavaduję!
  • Spoko. Tylko powiedz już. Hej, Ty mi grozisz! Ej i przecież wiesz, że ja nie rozmawiam z fretką.
  • Gin, nie mów tak na Drakkie- Poo.
  • Ok, ale nie trzymaj nas już dłużej w niepewności. Kto. Jeszcze. Ci. Się. Podoba??
  • Jest w Slytherinie ... - zaczęłam mówić, ale przerwał mi rozmarzony głos Luny.
  • W lochach jest siedlisko Gnębiwtrysków więc uważaj.
  • Dzięki za informację. A teraz cicho bądź, Luna. Nie przeszkadzaj Tomion. Niech mówi – syknęła Ginewra.
    Czasami zastanawiałam się dlaczego nie wylądowała
    w Slytherinie. Potrafiła być bardzo wredna kiedy tylko miała na to ochotę.
  • Chrisorionhunter – wydusiłam jednym ciągiem, cała czerwona na ryju.
    Nie lubiłam mówić o uczuciach.
  • Co? Nie złapałam – zaśmiała się Weasley'ówna
  • Chris Orion Hunter – powiedziałam wolno i wyraźnie, akcentując każdą sylabę.
  • W sumie Chris to niezłe ciacho. Szkoda tylko, że chodzi z tą dziwką Cho. Masz dobry gust, laska – stwierdziła Ginny.
  • Haha no raczej. Draco jest świetnym przykładem.
  • A teraz powiedz mi, kochana Tomionko, który nauczyciel Cię kręci? - zapytała Ginny.
  • Sev. To oczywiste. On ma takie seksowne czarne włosy. No i genialnie się ubiera, nie uważacie?
  • Jasne. Czasami wyobrażam go sobie nago – przyznała Ruda.
  • Ginny! Nie wygaduj bzdur! To nasz nauczyciel! - oburzyła się Hermiona.
    Widocznie za mało wypiła, skoro była na tyle
    przytomna żeby zwrócić Gin uwagę. Granger po prostu nie umiała wyluzować.
  • No i co z tego, Her? To też mężczyzna – rezolutnie odpowiedziała rudowłosa.
  • A Ty, Hermiono, o kim miewasz fantazje erotyczne? - spytałam zaciekawiona.
    Brązowooka Gryfonka zaczerwieniła się. Nic jednak nie powiedziała.
    Ginny spadła z fotela i śmiała się, leżąc na podłodze.
  • Ona ... ma ... fantazje o Mcgonagall – z trudem wydusiła Ruda cały czas walcząć ze śmiechem.
    Wszystkie miałyśmy w pamięci bogina Miony, czyli samą
    "kocicę" McGonagall.
  • Wcale nie – zaperzyła się Granger.
  • To o kim? - chytrze spytała Ginewra.
  • No o ... . Powiem Wam, ale macie przysiąc, że nie powiecie nikomu! - Miona postawiła warunek.
    Tak jakby Draco obchodziło to, o kim skrycie marzy
    żelazna dziewica Gryffindoru ... .
  • Przysięgam – powiedziałyśmy jednocześnie.
  • No dobrze ... . Więc miewam fantazje o Fredzie ... - urwała i nic więcej już nie dodała.
    Hmm, z jej gustem nie jest aż tak źle jak myślałam.
    Bałam się, że podoba się jej ten gupol Ronald. Uff, co za ulga.
  • Mówisz o moim starszym bracie? - zapytała Gin.
    Hermiona skinęła głową na potwierdzenie.
  • Powiedz mu o tym. On cię lubi. Słyszałam jak mówił tak do George'a – powiedziałam uspokajającym tonem.
  • Ty chyba oszalałaś, Tomione?! - brązowowłosa zaczęła się na mnie drzeć.
    A przecież chciałam dobrze ... .
    Cieszę się, "zapomniałam" im powiedzieć iż kiedyś całowałam się z Fredem. No cóż, musiałam to zrobić, ponieważ założyłam się z Pansy i Islą o to, która pierwsza pocałuje jakiegoś bliźniaka Weasley. A ja bardzo chciałam wygrać więc nie obchodziło mnie nawet to, którego z nich pocałuję i czy Draco będzie to widział. Pamiętam zdziwioną minę Freda kiedy zaczęłam go całować. Nie żeby mu się to nie spodobało (bo podobało). If u know what i mean haha
  • A ja mam fantazje o neville'u – odparła Luna, wyrywając mnie z zamyślenia.
  • Polujecie razem na Chrapaki Krętorgie czy jak się tam zwą te stworzonka? - spytałam blondynkę.
  • Tak! Mój tata też z nami pojedzie. Ale będzie fajnie! - zawołała radosnie Luna.
  • Jasne – rzuciłam z sarkazmem.
    Nawet nie chciałam sobie wyobrażać tej sytuacji. Może
    i jestem dziwna, w sensie nienormalna, ale to przekracza moje możliwości pojmowania.
  • No dziewczyny. A co sądzicie o Lucjuszu Malfoy'u? - zapytała Ginny polewajać nam następną kolejkę Ognistej.
  • Ja go nie lubię – odpowiedziała od razu Hermiona. Słychać było wyraźną nichęć w jej głosie.
  • Lucek jest totalnie seksi! Tyle razy widziałam go bez koszulki ... . Możecie mi zazdrościć – zaśmiałam się wrednie.
  • Ty kuffa lepiej opowiadaj jak Lucjusz wygląda bez koszulki! - krzyknęła delikatnie już wkurwiona Ruda.
  • Wiesz, ja już się przyzwyczaiłam do tego widoku. Ale Wy, takie niedoświadczone, gapiłybyście się na tego Lucka tak, jak Bella na Voldka.
  • Czyli jak? - Weasley'ówna nie czaiła bazy.
  • Z uwielbieniem.
  • Aaa ... już ogarniam. Ale masz dobrze. Mieszkasz z Luckiem i Draco ... .
  • I często widuję ich bez koszulek! Draco jest jeszcze bardziej seksi niż jego ojciec!
  • Pierdolę! Przyjeżdzam do ciebie na wakacje!
  • No to będzie wesoło – stwierdziłam z sarkazmem.
    Już to sobie wyobraziłam – Voldek i Ginny pod jednym dachem.
    Ubaw po pachy.
  • Tomione, Harry się mnie pytał, czy nie poszłabyś z nim na imprezę do Slughorna? - Hermiona zadała pytanie w najmniej odpowiednim momencie.
    Akurat brałam łyk Ognistej. No kuffa! Że też
    właśnie wtedy jej się przypomniało! Z oczu pociekły mi łzy. Wyplułam alkohol na podłogę.
  • Że co kurwa?! Tego Wybrańca chyba pojebało?! Draco by mnie zaavadował na miejscu! Powiedz mu żeby poszedł z Ronaldem. Ten wielbiciel kurczaka na pewno się zgodzi. Od dawna leci na Potterka.
    Ginny dostała ataku głupawki. Śmiała się tak głośno,
    że aż Minolta McGogle, potocznie znana jako Minerwa McGonagall przylazła i jebnęła nam kazanie o tym jak bardzo się na nas zawiodła. Bla Bla Bla. Nie słuchałam jej. Ale Hermiona wyglądała tak jakby miała zamiar zrobić z tego notatki.
  • Szlaban, wszystkie cztery – stwierdziła na koniec swojej mowy-trawy.
    Nie przejęłam się tym zbytnio. Najważniejsze, że Severus,
    Draco, Chris i Fred nie słyszeli naszych pijackich wyznań.
  • To nie będzie konieczne, Minerwo – usłyszałam głos, który rozpoznam wszędzie.
  • A ten idiota Severus skąd się tu kuffa wziął? - zastanawiałam się w myślach.
  • Chciałbym porozmawiać z panną Lestrange na osobności. Zostawcie nas samych – powiedział Sev stanowczo.
    Minolta się z nim nie kłóciła. Po prostu posłusznie
    wyszła, zabierając ze sobą moje przyjaciółki. Wystarczyło jedno spojrzenie na tłustowłosego i już wiedziałam, że nie będzie milutki.
  • Co Ty sobie wyobrażasz, na Salazara?! Jeśli Twój ojciec się o tym dowie, będziesz miała ogromne kłopoty.
  • No, ale Severusie, nie powiesz mu, prawda? - rzuciłam błagalne spojrzenie w stronę Snape'a.
  • To na mnie nie działa, Riddle. Nawet jeśli cię kręcę – powiedział i uśmiechnął się w ten swój snape'owy sposób.
  • Słyszałeś? O kuffa mać! No to mam przejebane!
  • Ciesz się, że tylko ja słyszałem. Bo co by było gdyby to Draco był na moim miejscu?
  • Wtedy byłabym w dupie u murzyna.
  • Draco by cię rzucił, a to popsułoby plany Twojego ojca.
  • Hmm, to mój tatuś ma jakiegoś plana? Łiii ... .
  • Ma, ale nie musisz ich znać.
  • A to kuffa idź stąd! Będę smutać.
  • Taaa smutać. Znowu będziesz śpiewała po pijaku.
  • Żebyś kuffa wiedział! Nie zabronisz mi buahahaha!
  • Na brodę Hagrida!Jesteś gorsza niż Twój ojciec!
  • Dzięki, Sev. Od razu mi lepiej po takim komplemencie.
    Seviś załamał ręce słysząc moje słowa. Nie dziwię mu
    się. Też bym tak zrobiła.
  • Masz. Wypij to – powiedział Severus i wręczył mi mały flakonik z jakimś eliksirem.
  • Co to kurwa jest?! - spytałam.
  • Eliksir, który sprawi, że rano nie będziesz miała kaca.
  • O dziękuję, Seviś. Jesteś the best, wiesz?! Tylko proszę cię, wymyj w końcu te włosy. Bo wyglądają okropnie. Taka rada od bff.
    Sev wyglądał tak jakby chciał rzucić we mnie Avadą.
    Hue hue ale nie mógł.
  • Kiedyś cię zaavaduję – odgrażał się Mistrz Eliksirów.
  • Haha powodzenia – zaśmiałam się wrednie.
    Snape stwierdził, że na niego już pora i spierdolił do lochów.
    Zostałam sama i w spokoju mogłam śpiewać se pijackie piosenki.
    "Tylko Tomionka nie ma ogonka, nie ma ogonka Tomionka" – nuciłam, ale po jakiejś godzinie się znudziłam i se poszłam spać.


    * Koniec rozdziału pierwszego. Rozdział pisany bez udziału środków ułatwiających pisanie, czyli alkoholu, narkotyków i papierosów.
    Przepraszam jeśli kogoś obraziłam lub zniesmaczyłam. Ale ja od razu ostrzegałam. Was nikt nie zmuszał do czytania.
    Mam nadzieję, że znajdą się jakieś wspaniałomyślne osoby, które skomentują tego porąbanego fanfika.
    Z góry dziękuję za wszystkie komentarze.
    PS. Rozdział dedykowany Paulinie, Kindze, Tosi, Kate oraz Gosi <3
    Tomione Alexis Malfoy - Riddle